Przygotowania do maratonu

Wpis

poniedziałek, 24 października 2011

Koniec

No to juz mam pierwszy maraton za soba ! Oczywiscie okazal sie duzo trudniejszy niz myslalem i zaplacilem tzw frycowe. 


ALe od poczatku. Jadac na maraton o godzinie 19 (start byl o 21:30) czulem sie mega wymeczony, do tego nie dalem rady uciac sobie drzemki w trakcie dnia (choc probowalem). Od samego poczatku wszystko szlo nie po moim planie :
- od km 2 zaczal mnie bolec brzuch ktory minal dopiero po polowce.  
- Mowi sie, ze maraton zaczyna sie na 32km , ten zaczal sie na 20 stym ! Bieglo sie zupelnie inaczej niz na porannych rozbieganiach mimo iz bylo ok 18 stopni i chlodny wiaterek utrzymanie 5:05 bylo trudne (choc wczesniej robilem takie rozbiegania i bylo spoko). Przed trzydziestym mnostwo ludzi opuscilo trase (w tym moi dwa kompani ktorzy maja juz maraton za soba i ktorych ja zostawilem w przodzie dzieki moim rewolucjom zoladkowym. Od 20 mialem ubite nogi z kilometra na kilometr bieglo sie trudniej, mialem glosna muze wiec troche mnie rozpraszala ale od 30 stego juz byl hardkor. trzymalem rytm ok 5:10 wyprzedzalem wszystkich idacych (serio mnostwo ludzi). Po 35 na kazdym punkcie (co 2,5km) stawalem na kilka sekund zeby rozciagnac miesnie ale im dalej tym bylo trudniej np w czworoglowych od razu wyskakiwal skurcz o.O 

Co do zeli zabralem je ze soba, ale gdy sprobowalem jednego tak mnie zemdlilo ze wyrzucilem i postanowilem biec na tym co daja tj pomarancza, czekolada, banany i orzeszki. Od 20 mialem caly czas butelke ze soba (woda i powerrade na przemiennie) pocilem sie do samego konca takze odwodnic chyba sie nie odwodnilem. Tzw. sciana mnie na szczescie nie
spotkala. 

 

Powiedzenie ze maraton to nie 2 polmaratony nabiera sensu dopiero gdy ktos sie zmierzy z krolewskim dystansem. Skonczylem z czasem 3:56:26 z jednej strony pozostaje troche niedosyt bo bylem przygotowany na 3:30 (przynajmniej tak mi sie wydaje) a z drugiej strony:


Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
smallbit
Czas publikacji:
poniedziałek, 24 października 2011 14:58

Polecane wpisy

  • 12.10

    W srode bylo jakies swieto narodowe, tak wiec moglem pobiec troche dluzej. Zrobilem 18,7km w tempie 4:49min/km. Troche za szybko, czuly to nogi szczegolnie czwo

  • 4-11.10

    Wtorek 10km w tempie 4:29, Czwartek 9,3km w tempie 4:53. Piatek i sobota odpoczynek przed biegiem niedzielnym na 10km . Niedziela bieg :D dobra pogoda ale nie

  • 03.10

    Po kilkudniowym odpoczynku wrocilem do wlasciwego rytmu :D Poniedzialek 10km w tempie 4:42 :D Zaczyna sie ostatnia prosta przed maratonem, w Niedziele bieg na

Trackback