Przygotowania do maratonu

Wpisy

  • poniedziałek, 12 grudnia 2011
    • Epilog

      Troche pozno ale dopisze historie do konca. 

      dwa tygodnie po maratonie mialem bieg na 20km teren calkiem gorzysty na starcie 20 tysiecy biegaczy. I w przeciwienstwie do 6 stopni sprzed roku tym razem 26. Ludzie padali jak kafki ponad 300 osob zaniemoglo. Mi bieglo sie znakomicie plan bym zbic z 1h30min (w zeszlym roku 1:36) bieglem z kilkoma kolegami z pracy z ktorych wg zalozen powinienem wypasc najwolniej, natomiast wypadlem najszybciej :D ledwo ale udalo sie zrealizowac zalozony plan wyszlo 1:29:48. Zajac na 1:30 od poczatku wydawal mi sie podejzany na 13 km mial 3 minuty straty wiec musialem zaczac gonic. Jeden z kolegow powiedzial mi ze ten zajac zszedl z trasy na 16km .....

       

      Piec tygodni po maratonie przyszedl czas na kolejny maraton. Po tym w bilbao bylem tak zniesmaczony niekorzystnymi okolicznosciami ze musialem sobie to odkuc, okazja nadarzyla sie szybko.  Tym razem w domu (San Sebastian). Teraz mialo byc lepiej bo po pierwsze znajome tereny, po drugie bieg poranny, po trzecie mam juz doswiadczenie i zamierzam uniknac poprzednio popelnionych bledow. Pogoda 8 stopni sloneczko o 9 rano, pozniej podeszlo do 11 stopni czyli perfekt. Bieglo sie super 21km w 1:46, 3:30 bylo w zasiegu. Jednak wyszlo to samo co w Bilbao tym razem nie na 20 stym lecz na 34 km. Mianowicie niemoc w dwuglowych uda. Ale bylo spoko troche rozciagania troche poluznienia tempa i dotarlem tym razem z usmiechem na ustach :D czas 3:42 jest co poprawiac ale jestem jeszcze bardziej zadowolony z tego startu. 

       

      Roczny plan ktory zakladal ukonczenie maratonu zostal wykonany w 200% !!!. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 grudnia 2011 16:16
  • poniedziałek, 24 października 2011
    • Koniec

      No to juz mam pierwszy maraton za soba ! Oczywiscie okazal sie duzo trudniejszy niz myslalem i zaplacilem tzw frycowe. 


      ALe od poczatku. Jadac na maraton o godzinie 19 (start byl o 21:30) czulem sie mega wymeczony, do tego nie dalem rady uciac sobie drzemki w trakcie dnia (choc probowalem). Od samego poczatku wszystko szlo nie po moim planie :
      - od km 2 zaczal mnie bolec brzuch ktory minal dopiero po polowce.  
      - Mowi sie, ze maraton zaczyna sie na 32km , ten zaczal sie na 20 stym ! Bieglo sie zupelnie inaczej niz na porannych rozbieganiach mimo iz bylo ok 18 stopni i chlodny wiaterek utrzymanie 5:05 bylo trudne (choc wczesniej robilem takie rozbiegania i bylo spoko). Przed trzydziestym mnostwo ludzi opuscilo trase (w tym moi dwa kompani ktorzy maja juz maraton za soba i ktorych ja zostawilem w przodzie dzieki moim rewolucjom zoladkowym. Od 20 mialem ubite nogi z kilometra na kilometr bieglo sie trudniej, mialem glosna muze wiec troche mnie rozpraszala ale od 30 stego juz byl hardkor. trzymalem rytm ok 5:10 wyprzedzalem wszystkich idacych (serio mnostwo ludzi). Po 35 na kazdym punkcie (co 2,5km) stawalem na kilka sekund zeby rozciagnac miesnie ale im dalej tym bylo trudniej np w czworoglowych od razu wyskakiwal skurcz o.O 

      Co do zeli zabralem je ze soba, ale gdy sprobowalem jednego tak mnie zemdlilo ze wyrzucilem i postanowilem biec na tym co daja tj pomarancza, czekolada, banany i orzeszki. Od 20 mialem caly czas butelke ze soba (woda i powerrade na przemiennie) pocilem sie do samego konca takze odwodnic chyba sie nie odwodnilem. Tzw. sciana mnie na szczescie nie
      spotkala. 

       

      Powiedzenie ze maraton to nie 2 polmaratony nabiera sensu dopiero gdy ktos sie zmierzy z krolewskim dystansem. Skonczylem z czasem 3:56:26 z jednej strony pozostaje troche niedosyt bo bylem przygotowany na 3:30 (przynajmniej tak mi sie wydaje) a z drugiej strony:


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2011 14:58
  • poniedziałek, 17 października 2011
    • 13-17.10

      Czwartek i piatek nie mialem czasu zeby pobiegac. W niedziele byl wyscig na 15 km wiec w sobote nie chcialem juz sie katowac. Za to wyszedlem na godzinke na rower. 

      W niedziele bieg - 15 km plasko 4800 uczestnikow ! 

      Chcialem poleciec rekreacyjnie na 4:30min/km. Niestety jak zwykle jestem przewrazliwiony poczatkiem (w zeszlym roku bywalo ze przez tlumy pierwszy kilometr wychodzil strasznie wolno) troche sie przepycham luki wykorzystuje i brne do przodu na 1 km 4:10 ... potem troche to odczulem w okolicach 8km. Troche zwolnilem, i po 10 tym km bieglem spowrotem na luzie.

      Wynik to 1:06:00 (w zeszlym roku bylo 1:13:10) takze niezla poprawa czulem sie dobrze choc troche lewa lydka doskwierala.   

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 października 2011 10:03
  • czwartek, 13 października 2011
    • 12.10

      W srode bylo jakies swieto narodowe, tak wiec moglem pobiec troche dluzej. 

      Zrobilem 18,7km w tempie 4:49min/km. Troche za szybko, czuly to nogi szczegolnie czworoglowe. Calkiem dobrze,ze tak sie stalo, to kojelny argument zeby tempo startowe na maraton pozostalo na poziomie 5:00

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 października 2011 14:12
  • wtorek, 11 października 2011
    • 4-11.10

      Wtorek 10km w tempie 4:29, 

       

      Czwartek 9,3km w tempie 4:53.

      Piatek i sobota odpoczynek przed biegiem niedzielnym na 10km .

       

      Niedziela bieg :D dobra pogoda ale nie czuje sie najlepiej , nie wyspalem sie do tego na rozgrzewce wyskoczyla mi kolka O.o

      Jednak sam bieg wypadl bardzo dobrze padla zyciowka, 40:53 (poprzednia 41:17) :D. 

      Poniedzialek i wtorek wyjazd sluzbowy - nie pobiegam.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 października 2011 21:53
  • wtorek, 04 października 2011
    • 03.10

      Po kilkudniowym odpoczynku wrocilem do wlasciwego rytmu :D 

       

      Poniedzialek 10km w tempie 4:42 :D 

       

      Zaczyna sie ostatnia prosta przed maratonem, w Niedziele bieg na 10km planuje zjechac z 45 min. W nastapna bieg na 15km (planuje potraktowac jako trening). I w koncu 22 maraton !

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 października 2011 08:46
  • poniedziałek, 03 października 2011
    • 27.09-03.10

      W poniedzialek odpoczynek po rozbieganiu . 

       

      We wtorek 8,9km podbiegi srednia 5,08 min/km caly czas czuc nogi. 

       

      W srode 8,5km w tempie 4:58 min/km caly czas nogi doskwieraja, szczegolnie lydki. Do weekendu odpoczywam od biegania nie chce kusic. 

       

      W niedziele pol dnia na kajaku. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 października 2011 12:18
  • poniedziałek, 26 września 2011
    • 24-25.09

      W piatek byl odpoczynek przed sobotnim rozbieganiem. 

       

      W sobote rozbieganie nr 2 z 3 dlugich bezposrednio przed maratonem. 

      Wyszlo 34,37km w tempie srednim 5:07. z czego po 28-mym tempo 4:42. Po 32 km rzeczywiscie zaczyna sie zabawa, jednak najwiekszym problemem nie byly nogi lecz plastry z sutkow ktore mi sie gdzies odkleily :( bolaloooooooooo. Po treningu przez kilka godzin czulem lekkie dokuczanie miesni, potem minelo. W niedziele czulem lekkie przetrenowanie miesni nog (tak jakby zakwasy ale bez bolu) 

       

      W niedziele 2h serfingu ! Nogi byly juz spoko 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      smallbit
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 września 2011 09:04
  • piątek, 23 września 2011
  • poniedziałek, 19 września 2011